MENU
plakat 1

plakat 2

Raport: Ewolucja stosunków Turcji z Republiką Federalną Niemiec

Turcja, obok Federacji Rosyjskiej, pozostaje najważniejszym sąsiadem UE ze względu na swój potencjał polityczny, gospodarczy i militarny. Nie bez znaczenia jest geograficzne położenie Republiki Tureckiej, które sprawia, że państwo to może wpływać na sytuację w wielu ważnych regionach: wschodniej części Morza Śródziemnego, na Bałkanach, w basenie Morza Czarnego, na Kaukazie, Bliskim Wschodzie, w Azji Centralnej, a nawet w Afryce. Republika Federalna Niemiec jest z kolei jednym z najważniejszych państw UE, kształtujących jej politykę w tak strategicznie ważnych kwestiach jak np. rozszerzenie Unii czy kryzys migracyjny. 

Obecnie, mimo kryzysu politycznego zarówno w relacjach turecko-unijnych, jak i w samej Unii, a także równoczesnego osłabienia spójności NATO, Turcja nadal pozostaje ważnym partnerem dla RFN. Jak bardzo istotna jest współpraca z Ankarą elita rządząca w Berlinie uświadomiła sobie w rezultacie kryzysu migracyjnego w latach 2015–2016. Porozumienie w sprawie migrantów między UE a Turcją, choć krytykowane zarówno przez polityków prawicowych, jak i lewicowych, pozwoliło wygasić kryzysową sytuację w marcu 2016 roku. 

Seria zamachów terrorystycznych dokonanych przez dżihadystów w latach 2015–2016 w Europie i Niemczech pokazała z kolei konieczność niemiecko-tureckiej współpracy wywiadowczej. Ze względu na złe relacje polityczne między Berlinem i Ankarą, a także różnice w priorytetach w sferze bezpieczeństwa, taka kooperacja była jednak często niemożliwa. Fundamentalnym problemem pozostaje inna percepcja zagrożeń. Z niemieckiego punktu widzenia największe stanowią dżihadyści, identyfikujący się z  tzw. Państwem Islamskim w Iraku i Syrii. 

Z kolei rząd turecki koncentruje się na ściganiu członków islamistycznego ruchu Hizmet Fethullaha Gülena oraz Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Ta ostatnia jest również w UE traktowana jako organizacja terrorystyczna. Politycy niemieccy muszą jednak brać pod uwagę, że z PKK sympatyzuje znaczna część Kurdów, także tych mieszkających w RFN. W latach 90. XX wieku organizacja ta była odpowiedzialna za zamachy terrorystyczne w Niemczech. Wbrew retoryce władz tureckich PKK obecnie nie stanowi w żadnym wypadku zagrożenia porównywalnego z dżihadystami z PI i innych ugrupowań. Turcja postrzega jednak neutralny stosunek państw UE w stosunku do organizacji Kurdów jako równoznaczny z tolerowaniem terroryzmu. Przed władzami RFN (a także innych państw zachodnich) stoi wyzwanie pogodzenia rygorystycznych żądań Ankary w kwestii zwalczania PKK z koniecznością zapewnienia swobody działalności społecznej i politycznej obywatelom o kurdyjskim pochodzeniu. 

Dylematem dla RFN, a także innych państw zachodnich jest również problem działalności ruchu Gülena, który Turcja traktuje jako organizację terrorystyczną i obwinia o dokonanie puczu 15 lipca 2016 roku. Ruch Gülena, oficjalnie głosi potrzebę dialogu międzyreligijnego i pokojowego i stawia sobie głównie edukacyjne cele. Stanowi on od lat 70. XX wieku masowe zjawisko społeczne, sieć organizacji w Turcji, a także w krajach zamieszkałych przez diasporę turecką. Od 2002 roku rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) pozostawała w politycznym sojuszu z gülenistami aż do konfliktu, który wybuchł w 2013 roku. Następnie władze tureckie zaczęły zwalniać przedstawicieli Hizmetu ze stanowisk w administracji państwowej, policji i instytucjach wymiaru sprawiedliwości. Uznały też tę organizację za ugrupowanie terrorystyczne.

Po puczu 15 lipca 2016 roku, dokonanym przez zwolenników Gülena w armii (w obawie przed nową falą czystek), doszło do masowych aresztowań i procesów autentycznych i domniemanych członków Hizmetu. RFN udzielił azylu oficerom tureckim oskarżanym przez Ankarę o związki z ruchem. Reakcja polityków niemieckich na próbę zamachu stanu w Turcji była niejednoznaczna, przede wszystkim ze względu na niejasne okoliczności tego wydarzenia. Prezydent Recep Tayyip Erdo?an i rządząca AKP potraktowały brak wyraźnego potępienia ruchu Gülena jako przejaw poparcia władz RFN dla puczystów. Wprowadzenie stanu wyjątkowego po 15 lipca 2016 roku rozpoczęło falę aresztowań i procesów nie tylko wśród Gülenistów, ale także członków legalnego, prokurdyjskiego ugrupowania – Partii Demokracji Ludów (HDP), a także przedstawicieli tureckiej, świeckiej opozycji. W tym okresie doszło również do uwięzienia w Turcji obywateli niemieckich oskarżonych o współpracę z ruchem Gülena bądź z PKK. 

W kwietniu 2017 roku rząd AKP przeprowadził referendum konstytucyjne dotyczące zmiany ustroju z parlamentarno-gabinetowego na prezydencki. Transformacja systemu politycznego, oznaczająca skupienie całej władzy w rękach Erdo?ana, spotkała się z ostrą krytyką mediów i polityków niemieckich. Władze RFN i Holandii zabroniły wjazdu politykom tureckim, chcącym spotykać się z niemieckimi i holenderskimi Turkami i agitować przed referendum konstytucyjnym. Prezydent Turcji odpowiedział na ten zakaz porównując działania niemieckiego i holenderskiego rządu do polityki nazistów. W rezultacie rok 2017 stał się apogeum kryzysu w relacjach turecko-niemieckich. 

W 2018 roku doszło jednak do normalizacji stosunków, którego dowodem były wizyta Erdo?ana w Berlinie we wrześniu, a następnie w październiku udział kanclerz Merkel w szczycie w Stambule poświęconym sytuacji w Syrii z udziałem prezydentów Francji i Rosji. 

Koncepcja tureckich organizatorów szczytu sprowadzała się do próby stworzenia nowego formatu, czy też platformy dialogu o przyszłości Syrii z udziałem dwóch państw UE, Turcji i Rosji, bez włączania w ten proces Stanów Zjednoczonych. Czterostronny szczyt w Stambule nie przyniósł jednak żadnych rezultatów. Obecność Merkel w Stambule służyła jedynie zamanifestowaniu chęci utrzymania ważności porozumienia migracyjnego z Ankarą. Stambulski szczyt pokazał, że Turcja w rezultacie głębokich i ciągłych sporów z europejskimi partnerami i sojusznikami z NATO nie może liczyć na ich wsparcie dla swojej polityki wobec konfliktu syryjskiego. Ofertę współpracy przedstawia natomiast Federacja Rosyjska. Umiejętnie wykorzystując konflikty między Turcją a jej sojusznikami w NATO, zwłaszcza w kwestii przyszłości Syrii i statusu jej kurdyjskich regionów, Rosja przyczynia się do dalszego osłabienia Sojuszu.


wróć